Archive for Maj, 2009
Na pomoc komunistom – czyli co zrobić, gdy fotograf nawalił…
by Paweł Kaniuk on maj.20, 2009, under ceremonia, Fotografia, fotografia dziecięca, I komunia
Ostatnio dostałem kilka zapytań i wysłuchałem wiele żalów rodziców dzieci, które po raz pierwszy przyjmowały Komunię Świętą. Długo wcześniej były spotkania z fotografami, świetne oferty, przystępne cenowo, najlepszy sprzęt i jeszcze lepsi fachowcy… A jak przyszło co do czego, to okazało się, że fotograf nawalił i potem rodzice nie mieli z czego wybrać zdjęć do pamiątkowego albumu. Bo zdjęcia nie ostre, albo za ciemne, albo poucinane, albo w ogóle dziecka nie ma w najważniejszym momencie (!). Tacy nieraz są „fachowcy”, którzy oferują swoje usługi za niewielkie pieniądze i potem żerują na ludziach, bo tego dnia mieli wyłączność na fotografowanie…
Czy jest na to jakaś rada? No można nie zatrudniać takiego człowieka w przyszłości. Tylko kto to będzie pamiętał, a za rok będą już inne dzieci i inni rodzice – tylko fotograf ten sam, bo przecież on zawsze to robi… I znowu ludzie ponarzekają, pomarudzą ale i tak kupią, to co jest, bo przecież nie mają wyjścia…
A może zbuntować się trochę i wynająć na własną rękę profesjonalnego fotografa, który zrobi świetne zdjęcia podczas „Białego Tygodnia” tak, że po włożeniu do albumu, będzie już co pokazać rodzinie i powspominać po latach. Fotografa, który będzie fotografował tylko jedno dziecko, wyłapując wszystkie ważne momenty i emocje na twarzy głównego bohatera, nie myśląc, że jeszcze jest gromadka dzieci do opstrykania. Fotografa, który zrobi też piękne zdjęcia w plenerze, wśród zieleni i kwiatów, kilka ujęć z rodzina i najbliższymi. Który będzie potrafił pokazać, że jest to ważny dla dziecka dzień i że dziecko jest autentycznie szczęśliwe i radosne. I nie musi to być sztampowa sesja w studio, ze świeczką i książeczką na klęczniku, tylko coś dynamicznego, nowoczesnego. Od etatowego fotografa można wziąć tylko zdjęcie grupowe, a resztę zdjęć mieć na odpowiednim poziomie.




Napięcie trzeba stopniować ;)
by Paweł Kaniuk on maj.17, 2009, under ceremonia, Fotografia ślubna, wesele
Prace na ukończeniu
Pewnie późnym wieczorem będzie już wystawiona cała galeria prywatna Magdy i Karola. Do tego czasu niech wystarczą tylko zajawki, które wpadły mi w oko…










Kto chciałby zobaczyć więcej, musi pytać o zgodę Magdę i Karola
Spacer po Starym Mieście i… ślub
by Paweł Kaniuk on maj.15, 2009, under Fotografia, Fotografia ślubna, plener
Tak radosnej Pary Młodej już dawno nie fotografowałem. Poza tym piękne oczy, misterna fryzura Panny Młodej – więcej nie będę słodził…
Spotkaliśmy się przed Trybunałem i poszliśmy razem ze świadkami na mały spacer po lubelskiej Starówce. Śmiechu i dobrej zabawy było co nie miara i zaowocowało to przesympatycznymi zdjęciami. Żałuję tylko, że nie umówiliśmy się z Parą na poważny plener, a nie tylko krótki spacer, z ciągłym kontrolowaniem czasu. Zdjęcia wyszły super, ale mając więcej czasu i swobody byłyby o wiele lepsze.
Ale może jeszcze nic straconego



Te schody zna chyba każdy lubelski fotograf, ale ich urokowi trudno się oprzeć…





A te oczy po prostu zniewalały!

A potem było przyjęcie

Przygotowania – czyli jak rozbudzać ciekawość swoich Klientów
by Paweł Kaniuk on maj.14, 2009, under Fotografia ślubna, przygotowania
W ostatnią sobotę gościłem u Magdy i Karola – przesympatycznych, młodych ludzi zapoznanych w grudniu, na ślubie koleżanki. I zdjęcia, i moja praca podczas tamtego reportażu, tak przypadły im do gustu, że po wymianie maili, i telefonów, postanowili wynająć mnie na swój ślub.
Poprzeczka była dosyć wysoko, gdyż Karol sam dużo fotografuje. Jak się okazało, również tata Magdy zajmował się na poważnie fotografią. Dlatego ciekaw jestem bardzo ich opinii. Chociaż za wszystkie komentarze będę wdzięczny i serdecznie za nie już teraz dziękuję
W tej chwili jestem w trakcie selekcji i wstępnej obróbki materiału. Zdradzę Wam w tajemnicy, że podczas takiego całodniowego reportażu, potrafię zrobić 1,5-2 tys. zdjęć… Tak, tak – tego dnia nie mogę sobie pozwolić na to, że czegoś nie uchwycę lub coś pominę. W ważniejszych momentach trzeba też robić po kilka ujęć po sobie, bo jak Młoda w tym czasie mrugnie, a Młodemu coś wpadnie do oka i się skrzywi, to jest duże prawdopodobieństwo, że na 2 lub trzecim ujęciu wszystko zagra, tak jak należy…
Poniżej kilka zdjęć z przygotowań, które mocniej wpadły mi w oko.



Tak sympatycznego i ciągle uśmiechniętego Tatusia już dawno nie widziałem




![]()

cdn…
Mistrz w Lublinie – Jan Garbarek u Dominikanów
by Paweł Kaniuk on maj.07, 2009, under Fotografia, koncerty
Środa wieczór. Ponad godzina czekania pod drzwiami bazyliki, żeby zająć dobre miejsca. Udało się – chociaż ścisk był niesamowity. Spore opóźnienie. Potem jeszcze długie oczekiwanie, aż wszyscy chętni wejdą. W końcu początek. Po bardzo skromnym przemówieniu prezydenta artyści poprosili o kilka minut ciszy, żeby „oddzielić muzykę od słów”. I zaczęło się – niesamowite dźwięki zaczęły rozchodzić się po lubelskiej Bazylice Relikwii Krzyża Świętego (Dominikanie). Jan Garbarek na prezbiterium ze swoim saksofonem. W tle, niewidoczny kwartet wokalny The Hilliard Ensemble. Dopiero po chwili, ze śpiewem na ustach pojawili się na scenie. Przez ponad półtorej godziny byłem w niebie.
Oczywiście miałem ze sobą aparat, ale nie śmiałem go nawet wyciągać z plecaka, żeby trzask migawki nie zakłócił tego niemal mistycznego przeżycia – tym bardziej, że był kategoryczny zakaz fotografowania. Muzyka bez żadnego nagłośnienia, a rozbrzmiewała donośnie w całej bazylice. Tego po prostu nie da się opisać. Żeby poczuć namiastkę – trzeba posłuchać płyty „Officium” – gorąco polecam.

Pamiątkowe zdjęcie zrobiłem tylko podczas owacji na stojąco, jakie zgotowała publiczność muzykom po koncercie.

Na szczęście, w zeszłym roku, byliśmy z Kasią na koncercie Jan Garbarek Group w Sali Kongresowej w Warszawie, gdzie można było na początku zrobić kilka zdjęć.





Miałem jedno przy sobie z nadzieją, że uda mi się zdobyć autograf Mistrza. Niestety twardo zapowiedziano, że muzyk nie życzy sobie kontaktów z publicznością. Dzięki uprzejmości organizatorów i mojemu uporowi – udało się przemycić zdjęcie podczas bankietu i dzięki temu, kolejne moje zdjęcie z autografem, zawisło na ścianie przy płytotece

