koncerty
Robert Kasprzycki – nieziemski koncert w Cabaret Cafe
by pawelkaniuk on lut.15, 2010, under Fotografia, koncerty
Z żoną i córą wybraliśmy się w ramach walentynkowego wieczoru na koncert i wyszliśmy zauroczeni! Ten człowiek na koncercie jest niesamowity! Robert Kasprzycki – bóg sceny. To co zrobił razem z towarzyszącym mu Tomaszem Hernikiem (akordeon, puzon, duduk) w niedzielny wieczór, na scenie Cabaret Cafe na Starym Mieście w Lublinie, to przechodzi ludzkie pojęcie
Inteligencja, dowcip, niesamowity kontakt z publicznością, poezja i gitara – zapewniły nam niezapomniany wieczór.
Poniżej kilka zdjęć. Robert, gdyby mu pozwolono, zgasiłby wszystkie światła i zostałaby tylko przy świecach. W sumie niewiele brakowało, bo scenę oświetlała tylko nędzna żaróweczka z kinkietu na ścianie… Ale wytrawny fotograf poradzi sobie nawet w takich warunkach
Najpierw kilka detali, które wprowadzały nas w klimat czekając na artystów przebijających się przez sparaliżowany śniegiem Lublin.
Gdy ktoś nieopatrznie musiał wyjść, potem kulturalnie czekał za drzwiami aż skończy się kolejny utwór, żeby nie przeszkadzać artystom. Nawet za drzwiami muzyka sprawiała, że postacie w okienku podrygiwały i kiwały się rytmicznie stanowiąc radosne tło
A kawiarenka pękała w szwach – ale wytrzymała
To był wspaniały wieczór – dziękuję Robertowi i Tomkowi za niezwykłe przeżycia!
Debiuty 2009 w Trybunale Koronnym w Lublinie
by pawelkaniuk on cze.16, 2009, under Prywatne, fotografia dziecięca, koncerty
A było to 12 czerwca. Mary od rana przygotowywała się do swojego, pierwszego w życiu, publicznego występu. Od kilku miesięcy uczy się gry na keyboardzie u Pani Beaty Paśnikowskiej. Dzięki jej staraniom dzieci miały możliwość wystąpić przed publicznością w Trybunale Koronnym w Lublinie. Dla Marysi było to wydarzenie roku!


Pod czujnym okiem nauczycielki dzieci od rana przygotowywały się do występu.
O umówionej godzinie przybyła publiczność – niektóra wielce niezadowolona z tego przymusowego bezruchu.

Nawet Pani Beata przeżywała występy swoich wychowanków. Na szczęscie wszystko poszło nadspodziewanie dobrze i na zakończenie wszyscy otrzymali owacje na stojąco

Tuż przed…

W trakcie…

i pooooo… ;)

A dumny byłem jak paw!
Mistrz w Lublinie – Jan Garbarek u Dominikanów
by pawelkaniuk on maj.07, 2009, under Fotografia, koncerty
Środa wieczór. Ponad godzina czekania pod drzwiami bazyliki, żeby zająć dobre miejsca. Udało się – chociaż ścisk był niesamowity. Spore opóźnienie. Potem jeszcze długie oczekiwanie, aż wszyscy chętni wejdą. W końcu początek. Po bardzo skromnym przemówieniu prezydenta artyści poprosili o kilka minut ciszy, żeby “oddzielić muzykę od słów”. I zaczęło się – niesamowite dźwięki zaczęły rozchodzić się po lubelskiej Bazylice Relikwii Krzyża Świętego (Dominikanie). Jan Garbarek na prezbiterium ze swoim saksofonem. W tle, niewidoczny kwartet wokalny The Hilliard Ensemble. Dopiero po chwili, ze śpiewem na ustach pojawili się na scenie. Przez ponad półtorej godziny byłem w niebie.
Oczywiście miałem ze sobą aparat, ale nie śmiałem go nawet wyciągać z plecaka, żeby trzask migawki nie zakłócił tego niemal mistycznego przeżycia – tym bardziej, że był kategoryczny zakaz fotografowania. Muzyka bez żadnego nagłośnienia, a rozbrzmiewała donośnie w całej bazylice. Tego po prostu nie da się opisać. Żeby poczuć namiastkę – trzeba posłuchać płyty “Officium” – gorąco polecam.

Pamiątkowe zdjęcie zrobiłem tylko podczas owacji na stojąco, jakie zgotowała publiczność muzykom po koncercie.

Na szczęście, w zeszłym roku, byliśmy z Kasią na koncercie Jan Garbarek Group w Sali Kongresowej w Warszawie, gdzie można było na początku zrobić kilka zdjęć.





Miałem jedno przy sobie z nadzieją, że uda mi się zdobyć autograf Mistrza. Niestety twardo zapowiedziano, że muzyk nie życzy sobie kontaktów z publicznością. Dzięki uprzejmości organizatorów i mojemu uporowi – udało się przemycić zdjęcie podczas bankietu i dzięki temu, kolejne moje zdjęcie z autografem, zawisło na ścianie przy płytotece
Zamiast na żywo – wspominki z szuflady
by pawelkaniuk on kwi.17, 2009, under koncerty
Pech… A miało być tak pięknie. Miejscówka ustalona, stoliczek zarezerwowany, aparat wyczyszczony i gotowy do pracy, klimat zapewniony w 120% podczas koncertu Ani Michałowskiej (śpiew) i Michała Iwanka (piano) w Akwarela Cafe i co? I nic. Nie udało się. Klapa. Trzeba było obejść się smakiem. Ale co się upiecze, to nie uciecze – może jeszcze kiedyś wrócimy do tematu.
Na pocieszenie wyciągnąłem z szuflady zdjęcia z jednego z moich ulubionych koncertów – Chris Botti w Warszawie dokładnie rok temu. Odpowiednie CD powędrowało do odtwarzacza. Mój stary, dobry Musical A2, wygrzany wcześniej przez trio Torda Gustawsena (Being There) teraz rozbrzmiewa słodkimi dźwiękami trąbki Chrisa z płyty Italia. Ech…
Wybieramy się z żoną już niebawem na Jana Garbarka w Lublinie i Holly Cole w Warszawie. Pewnie wśród miłośników fotografii są też osoby lubiące jazz, zatem, Do zobaczenia
Diabelskie granie, czyli jazz w Czarciej Łapie
by pawelkaniuk on kwi.16, 2009, under Prywatne, koncerty
A dziś, zamiast siedzieć i przygotowywać materiał dla Młodych wybrałem się z kolegami do restauracji Czarcia Łapa na kawę i kawałek dobrego, jazzowego muzykowania. Tarnawski Kotynia Duo – niecodzienne zestawienie instrumentów: akordeonu i gitary w utworach jazzowych i improwizowanych. Kapitalne granie i świetni muzycy – miło było posłuchać i zobaczyć – jak ze sobą grają i bawią się muzyką na scenie.
Chętnych do miłego spędzenia popołudnia z muzyką odsyłam do strony restauracji – tym bardziej, że wstęp wolny.





























